Opowiadanie o Korze,Asami i innych bohaterach z Avatar Legenda Korry. Głównym wątkiem będzie KorraSami.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 1
W całym pokoju rozniósł się dźwięk telefonu. Właścicielka ów urządzenia wiedziała że próby zignorowania go pójdą na marne. Z niechęcią podniosła się z łóżka. Spojrzała na wyświetlacz teleefonu, Dzwoniła do niej jej matka jak zwykle zapewne chciała się upewnić czy wszystko z nią dobrze. Odkąd zaczęła chodzić na studia ta kobieta nie dawała jej spokoju, ciągłe pytania o naukę i ogólnie o wszystko.
Wyłączyła telefon. Udała się do łazienki po wykonaniu wszystkich czynności ubrała się typowo w szare dresy, czarną bluzę z napisem ,,F*ck You Very Much". Rozsiadła się przed ich małym telewizorem. Tak ,,ich" Korra miała współlokatorkę Asami która była jej przyjaciółką. Nasza bohaterka nie wiedziała, że Asami darzy ją większą sympatią niż się może spodziewać. Po pewnym czasie uznała że powinna pójść na śniadanie. Zjadła to co zwykle parę kanapek i popiła to herbatą. Jedząc swój posiłek zauważyła chłopaka zmierzającego w jej stronę.
- Wyglądasz na bardziej martwą niż zwykle, znowu się gdzieś szlajasz po nocach?.- mówiąc to zaśmiał się, jednocześnie podrapał się po głowie. To był Bolin jedyny chłopak z jakim potrafiła w miarę normalnie porozmawiać.
- Nie usiądziesz ?- spytała, odbiegając od jego pytania o jej ucieczkach.
- Chociaż raz mogłabyś nie unikać tego tematu- spytał cichym głosem, przy tym usiadł obok niej.
- Byłam po prostu na imprezie Bolin.- mówiąc to ugryzła kawałek kanapki.
Boli się już nie odezwał, nie chciał się z nią kłócić. Zdał sobie sprawę że to jej sprawa gdzie chodzi i z kim. Wciąż pamiętał jak się poznali, byli w 3 klasie Liceum. Na początku Korra nie była chętna do znajomości ale z czasem polubiła Bolina. W sumie nie tylko jego w tamtym czasie poznała Miku można powiedzieć że to jakby jej ,,przyjaciółka, i poznała oczywiście Asami.
- Wyskoczymy może dziś do kina ?- Spytał odwracając wzrok, mówił to niepewnie.
- Mhm- przełknęła kanapkę- wybacz ale dzisiaj jestem zajęta muszę się pouczyć- gładko skłamała.
Zauważyła że w wejściu do jadalni stoi Miku.Spokojnym krokiem ruszyła w ich kierunku.
- Bolin ! dalej próbujesz szczęścia?- Mówiąc to Miku zaczęła się śmiać, zwracając uwagę większości uczniów w jadalni.
- O co Ci znowu chodzi czarownico?- spytał się dodając kąśliwą uwagę.
- O nic durniu- zaśmiała się, patrząc na telefon- już 12 idziecie na wykłady ?
- Dobra ja idę, Korra idziesz?- Nagabnął Bolin.
- Dobra mogę iść.- wzruszyła ramionami.
- Nie możesz tylko musisz, ty chcesz zdać te studia ?- spytała przejęta Miku.
- dobra chodźmy już- burknęła Korra ruszając w stronę wyjścia.
Wiedziała że podczas drogi do akademika która nie była krótka Bolin i Miku nie dając jej spokoju.
Więc założyła słuchawki i na ,,fula'' puściła muzykę, pogrążając się w myślach. Nie była zdecydowana co do tych studiów, przecież jest płatną zabójczynią. Wieczne pytania matki i Miku ,,skąd ty masz te pieniądze ?'' myślą pewnie że kradnie albo że ma jakąś dorywczą prace w sklepie albo w bibliotece. Jakby rodzice się dowiedzieli o jej ,,pracy'' zaraz nie rodzice tylko jej matka w końcu ona ojca nie obchodzi. Wiedziała doskonale za co on ją nie nienawidził, który ojciec kochał by córkę przez którą nie żyje jego brat ?. Nie rozumiała tego jak to przez nią nie żyje jej stryjek, w końcu nic nie zrobiła, nic co ona wie ale ojciec nawet jej nie wytłumaczy tego. Wiecznie potępiona za coś czego nie wie, zabawne. Nim spostrzegła doszli do sali, wchodząc Korra rozglądnęła się było dość sporo uczniów pewnie też nie chciało im się chodzić na zajęcia przez cały tydzień. Usiadła w tylnym rzędzie sali, wyciągnęła zeszyt i długopis. Co jakiś czas słuchając nauczyciela pisała coś w zeszycie, nie rozumiała nic z bieżącego materiału, kto by rozumiał ? i to po tygodniu. Nawet nie zauważyła jak Miku wyszła z sali z powodu dzwoniącego telefonu, Zaczęła rozglądać się po sali zauważyła że trochę niżej siedzi Asami przykładna uczennica znajduje się w pierwszej dziesiątce najlepszych uczniów ładna, urocza, zabawna ale nie wredna po prostu ,,ideał'' dla każdego faceta i możliwe że jakiejś lesbijki nie wiadomo. Jej rozmyślania przerwał krzyk nauczyciela, który zapewne krzyczy na ucznia bądź uczennice, nie wiadomo oczywiście dlaczego ten typ tak ma.
- Dlaczego cię nie było przez tamten tydzień?- szepnął w jej kierunku Tahno, chłopak który wie o prawdziwym zajęciu Korry , ten nawet szuka jej zleceń, a nawet pomagał je wykonywać.
- Pracowałam- odpowiedziała beznamiętnie.
- Kłamiesz, Tenzin mówił że przez tydzień nie dostałaś żadnego zadania, czyżbyś działała na własną rękę ?- zbliżył się do niej.
- Dobra masz mnie, byłam na ,,treningu"- odsunęła się od Tahno nie chciała by ktoś sobie coś pomyślał na ich temat.
- Teraz mówisz raczej prawdę- na jego bladej twarzy zagościł wredny uśmiech Tahno wstał z miejsca i skierował się do wyjścia nie bacząc na wzrok wielu osób wokół.
Korraa westchnęła ten koleś ja denerwował. Na sali napotkała pytający wzrok Asami, coś czuła że jak wróci do mieszkania do nie ominie ją masa pytać ze strony Asami.
- Wale to jutro nie idę.- szepnęła sama do siebie znudzona.
Gdy nauczyciel ogłosił koniec zajęć Korra szybko się podniosła ze swojego miejsca i ruszyła do wyjścia, po drodze napotkała Bolina.
- Czego chciał ten dureń ?- spytał najwyraźniej zły. Bolin nienawidził Tahno może dlatego że był on naprawdę dupkiem, który zawsze mu odbierał zwycięstwa, Podczas zawodów sztuk walk mieszanych przegrał z nim dlaczego ? bo Tahno dosypał mu coś do picia, lub gdy przegrał z nim podczas zawodów pływackich ale wtedy nie było wiadome czy Tahno oszukiwał.
- Pytał się dlaczego mnie nie było- odpowiedziała szybko.
- Jestem ciekawy co go to obchodzi- warknął- idziemy coś zjeść?.
- Dobra chodźmy do Baru.- mówiąc to spojrzała na telefon ah tak zapomniała że jest wyłączony, przewróciła oczami, nacisnęła przycisk po boku, włączając tym urządzenie. Na nieszczęście musiała wpisać kod PIN, a jakże nie pamiętała ów kodu. Więc musiała poczekać aż wróci do akademika, i znajdzie ten kod, co było dla niej raczej nie możliwe. Idąc w stronę przystanku, milczeli Bolin wstydził się cokolwiek powiedzieć ,a Korra po prostu nie chciała się odzywać. W ciszy doszli na przystanek, Bolin starał się coś powiedzieć parę razy ale słowa dosłownie utknęły mu w gardle. Korra nie widziała jego ,,uczuć'' kiedyś związała się z jego bratem przystojnym Mako na całe pół roku ale ich związek się rozpadł przez to że Mako postanowił że wstąpi do policji. Dla Korry to byłoby uciążliwe w końcu prowadzi działania przestępcze, a taki Mako mógłby narobić jej wiele problemów. Więc po prostu z nim zerwała tłumacząc się tym że musi odpocząć.
- Co u Mako?- Spytała patrząc w chodnik.
- U niego ?- można było usłyszeć nutkę zawodu w jego głosie.- U niego dobrze.
- To....dobrze- Nie wiedziała co dalej powiedzieć, nie chciała by że Bolin pomyślał że ona czuje coś do Mako jeszcze tego by brakowało.
- Eeeee co u Asami?- Zapytał pewnie.
- Zaraz co?- Była naprawdę zaskoczona tym pytaniem.- ja nie wiem prawie z nią nie rozmawiam.
- Aha rozumiem.- Odwrócił wzrok.
Stali jeszcze trochę czasu, aż w końcu nadjechał ich autobus. Wsiadając Korra szybko skasowała bilet, tak samo zrobił Bolin żeby uniknąć kary co im się zdarzyło parę razy. Ich podróż trwała zaledwie dziesięć minut. Wysiadając skierowali swe kroki do wyznaczonego miejsca. Ich celem był Bar o nazwie ,,Bending" bramkarze nie wpuszczali nikogo poniżej osiemnastego roku życia wyjątkiem byli ci co dali im odpowiednią sumę, do Pubu nie mieli wstępu menele i każdy kto wyglądał podejrzanie. Wchodząc pokazali swoje dowody osobiste żeby nikt się nie przyczepił do nich. Wnętrze nie robiło wrażenia na podłodze leżało trochę szkła ,fotele były w większości poobdzierane ,a drewniane stoliki wyglądały na dość stare. Przysiedli przy jednym z nich, Bolin udał się zamówić dla nich po piwie. Korra siedziała niespokojnie była dość niecierpliwa, każdy kto ją znał mógł to powiedzieć. Nikt po za nią nie wiedział że posiada ,,dwie twarze" jedna twarz niecierpliwej wiecznie zbuntowanej dziewczyny której nie brakowało wdzięku i poczucia humoru. Druga twarz nie była tak ciekawa była zimna bezwzględna i rządna krwi. Zbyt długo zmieniała twarze, niegdyś przy Bolinie okazała swoją drugą twarz, jak zrozumiała jego zdziwienie jej zachowaniem tłumaczyła się złym humorem. Co on skomentował żartując że ma okres, na co ona tylko przewróciła oczami. Można było powiedzieć że nie dawała rady z tym, miała pójść do psychoterapeuty ale zrezygnowała z tego pomysłu. Nim zauważyła Bolin wracał z dwoma kuflami piwa.
- Podrożało- Mówiąc silił się na uśmiech.
- aha...- Nie spojrzała na niego tylko gapiła się w zawartość kufla.
- Może następnym razem pójdziemy z Miku albo sami do kina?- widać było lekki rumieniec na jego twarzy.
- Dobra możemy- wreszcie na niego spojrzała i uśmiechnęła popijając swój ,,napój"
- Dawno nie widziałem jak pijesz coś innego niż sake i to nie w takich ilościach- zaśmiał się.
- kiepski żart-burknęła- nie jesteś lepszy ,a kto rzygał na ostatniej domówce ?!
Na twarzy Bolina widać było zdziwienie i lekkie zawstydzenie.
- To się nie liczy !- wskazał na nią palcem- A kto niby rozpieprzył całą umywalkę ?! i spał w lodówce!- Tym argumentem Bolin dał do zrozumienia Korze że nie wygra.
- Dobra...zamknij się już- wrzasnęła zwracając tym uwagę większości przytomnych ludzi.
Na to tylko Bolin się zaśmiał, przywołał obsługę Pubu i zamówił więcej piwa. Po godzinie Korra była cała spita, a jej towarzysz poszedł w jej ślady. Postanowili że wrócą do akademika co było już trudniejsze, przeczuwali że do autobusu ich nie wpuszczą w ich stanie i z ich wrzaskami. Postanowili że się przejdą.
- trzymaj mnie.- mruknęła Korra która się lekko zataczała.
Doszli do akademika, próbując wejść po schodach było im trochę trudniej. Przez większość czasu oboje próbowali się na wzajem wspierać, co im się nie udało przez to że Bolin stoczył się ze schodów.
Wreszcie Korra dotarła do swojego pokoju, otworzyła cicho drzwi. Wchodząc potknęła się sama nie widziała o co, w pokoju panowała ciemność która nie była jej na rękę. Przez chwile leżała na podłodze, patrzyła się w sufit tak samo ciemny jak reszta otoczenia. Sama nie zauważyła że głośnio wypowiedziała niecenzuralne słowo. Nagłe poczuła jak ostre światło ją razi, jedną ręką zasłoniła oczy. Do jej uszu dobiegł głos który doskonale znała lecz w jej stanie nie potrafiła go rozpoznać.
- Korra ? co Ci się stało- zbliżyła się do niej- Piłaś !
Korra spojrzała na dziewczynę mówiącą do niej, To Asami dopiero teraz ją poznała. W tej chwili wyglądała dla niej jak anioł.
- Asami....- nie potrafiła sklecić żadnego zdania.
- Chodź zaprowadzę cię do łóżka- Podniosła ją.
- A pójdziesz ze mną?!- Spytała się tak, jakby faktycznie chciała usłyszeć odpowiedź.
- Korra..jesteś pijana zaprowadzę cie tylko do pokoju.- Mruknęła cicho.
- Dobra ! kiedy indziej! obiecaj !- krzyknęła.- Dobra ?
- Korra!- uniosła lekko głos.- jak przestaniesz krzyczeć to pomyśle.
Asami udało się przenieść Korre do ich pokoju, położyła ją na jej łóżku miała pójść ale Korra złapała ją za rękę.
- Pomyślałaś ?- powiedziała ledwo zrozumiale.
- Dobranoc.- wyrwała swoją rękę i położyła się na swoim łóżku, które było metr obok Korry.- obiecam ci coś dopiero jak będziesz trzeźwa.
Przez cały ten czas Asami biła się z myślami, miała wrażenie że powinna zapomnieć o swojej przyjaciółce jako o obiekcie westchnień. Wiedziała że Korra nic do niej nie czuje lecz czasem miała przeczucie że ma szanse. Postanowiła że da jej do zrozumienia że darzy ją uczuciem większym niż przyjaźń. Aż w końcu zasnęła.
Mam nadzieje że komuś się spodoba to co napisałam, przepraszam za wszystkie błędy. I chętnie przyjmę wszelkie opinie ,a także krytykę.
sobota, 4 kwietnia 2015
Powitanie
No witam !
Jestem ,,Styna" mam 14 lat i będę prowadzić tego bloga. Będę pisać o wymyślonych postaciach z świata anime. (Dopiero zaczynam pisać, więc przepraszam za błędy i nieumiejętność językową xD) Mam nadzieję że pierwszy rozdział obejdzie się bez hejtow xD
Subskrybuj:
Posty (Atom)